Nie zapisywałam swojego planu kolokwiów i egzaminów na kartce, żeby samej siebie nie przerazić.
Chyba zadziałało, bo strzeliłam 7 zaliczeń i jakoś przeszło bez większej rozpaczy.
Jeszcze 7 egzaminów i jestem w domu :>
Kiedy wchodzisz do kuchni, łazienki lub przedpokoju...
...I widzisz, że twoja osobista teflonowa patelnia, z której w całej swojej łaskawości pozwalasz korzystać współlokatorom, ewidentnie była myta kuchennym druciakiem. Że - a jakże - twój opiekacz do chleba ma złamany zatrzask. Że z pokoju w ciągu weekendu wywędrował telewizor i "kiedyś się odniesie" (fakt, że używasz go średnio raz na miesiąc rzeczywiście jest okolicznością łagodzącą). Że twój płyn do kąpieli magicznie sam się otworzył i rozlał na całą łazienkę. Że...
Budujesz wokół siebie taką aurę: wypierdalać i masz ochotę wynająć kawalerkę.
Powstrzymuje cię chyba tylko fakt, że trzeba by było zacząć samodzielnie wynosić śmieci.