28 gru 2006

Lenimy się

Podczas kiedy inni pracują POświątecznie, ja nadrabiam straty z dzieciństwa. Zajęłam się oglądaniem głupawego sitcomu Friends. Jestem mniej więcej w połowie pierwszej serii i już wiem dlaczego tak niecierpiałam tego serialu kiedy puszczali go w telewizji. Po pierwsze w drugim planie umieszczone są irytujące śmiechy z taśmy podkreślające, że śmierć babci jednej z bohaterek była bardziej śmieszna niż rozlanie kawy przez barową kelnerkę. Zawsze mnie takie rzeczy denerwowały. Jakbym sama była zbyt głupia, żeby domyślić się co mnie bawi, a co nie.
Po drugie film raktuje o problemach sfrustrowanych singli po trzydziestce to znaczy, że jako szeciościolatka jakoś nie bardzo rozumiałam żart z rzuceniem pracy przez Chandlera i późniejszym okazaniu się, że był to straszliwy błąd, bo wg testów kompetencji była to idealna praca dla jego osobowości... Tym bardziej nie mogłam zrozumieć żartu:

- Dlaczego nie znajdziesz sobie współlokatora?
- No wiecie, w pewnym wieku mieszkanie z współlokatorem staje się żałosne.

I... Wśród przyjacił mieszkających w parach męsko-męskich i damsko-damskich powstaje pełna konsternacji cisza...
Jest jeszcze jedno... Amerykanizm... Od serialowych postaci aż bije styl Ameryki lat 90. Wszyscy noszą jasnoniebieskie dżinsy sięgające 'hektar' ponad pępek i powyciągane koszulki (po domu) lub szykowne obcisłe koszule (poza). Oczywiście bardzo charakterystyczne były fryzury... Generalnie - osobiście uważam, że jedynie Rachel ma na głowie coś, z czym można pokazać się na ulicy :>

Oprócz tego...
Obejrzałam jeszcze Noein. Anime, które - po prostu muszę to powiedzieć - prawie idealnie dopasowało sie do mojego gustu. Sci-fi, zróżnicowane postacie, świetna (jak na serialowe anime) muzyka (chóralna, więc co tu dużo mówić - ano się rozłożyła jak zwykle ;>), wciągająca fabuła i bardzo żywa akcja - tak w ramach modnej 'chmurki tagów'. Naprawdę polecam takie wracanie do dzieciństwa. Seria zrobiła na mnie wrażenie.

Co jeszcze? Przebywam galaktykę Far far away wraz z wykreaowanym przez siebie Jedi... Nie, nie masz racji... Ja niecierpię gwiezdnych wojen. Tylko Knights of The Old Republic jest jedną z bardziej wciągających gier jakie dostałam w swoje ręce.

Jednym słowem...
Lenię się :)


02 gru 2006

[arch] Nowa Psychologia

Gdy klientka przyszła na pierwszą sesję, lał deszcz. Zapytałem ją, czy czuje się jak szmata. Przytaknęła. Więc wytarłem buty w jej sukienkę. Na drugiej sesji lekko ją kopnąłem. Na trzeciej mi oddała

Ciekawe metody terapeutyczne wyjaśniały by bardzo wiele aspektów mojego życia. Może ludzie powinni właśnie w taki swposób pozbywać się wszelkich dolegliwości? Na złość.
Widzę, że moja rodzina bez żadnych kursów i przygotowań świetnie zdała egzamin. Od ZAWSZE powtarzają mi, że jestem nieodpowiedzialna, beznadziejnie się uczę i na pewno nic dobrego ze mnie nie wyrośnie. Zobacz! A [...]* to ma takie dobre stopnie, a ty co? (* wstaw imię)
Co chwilę słyszę, że do niczego nie dojdę, że nie potrafię zatrzymać przy sobie ani grosza, że ciągle się szlajam z niewiadomo kim...
A tym czasem chyba całkiem na złość bez sztucznej skromności jestem najlepsza w klasie, mam całkiem spore oszczędności jak na osobę w moim wieku, wychodzę często - prawda - ale tylko po ustaleniu: o której wrócę, gdzie idę i z kim. Nie mogę patrzeć na ludzi z papierosami w łapach i nie rozumiem JAK (K...) można zajść w ciążę w wieku 15 lat...

Moi przyjaciele słyną z tego, że się załamują. Mają zaniżoną samoocenę i w ogóle ciągle powtarzają, że są:
  • Grubi
  • Nic nie potrafią
  • Nie mają mięśni
  • Nikt ich nie kocha
  • Boją się własnego odbicia w lustrze
  • W życiu nie znajdą sobie faceta/dziewczyny
  • Nie mają pasji, która w jakikolwiek sposób pomogłaby im w przyszłym życiu
Mimo, że z tego co wiem ich rodzice są na swój sposób kochanymi osobami, które tylko by tak chciały przytulić pogłaskać i powiedzieć, że są dumni...(Tak, tak... Większość moich przyjaciół to te małe biedne najmłodsze dzieciaczki) Przynajmniej przy gościach... Moi rodzice przy gościach mówią coś całkiem odwrotnego ;]

Zawsze wiedziałam, że metoda dogryzania jest całkiem skuteczna. Przestaję ich pocieszać i tłumaczyć, że wszystko się ułoży i że to że nie mają ekonomicznej pasji i dziewczyny wbrew pozorom nie jest końcem świata.

MACIE RACJĘ. Jesteście grubi, brzydcy i macie wszy na pępku! A co! I w życiu nie znajdziecie pary, bo wszyscy mają na wasz widok ochotę wybuchnąć śmiechem, a kto (oprócz mnie) chciałby chodzić z takim dziwadłem?! Pyhi!


02 gru 2006

[arch] Last.fm

Wśród moich znajomych nastała era miniglobalizmu. Przekonałam się, że nie mam siły przebicia i dość wysokiej perswazji by nawracać na cokolwiek. Korzystam z Last.fm już od bardzo długiego czasu. Do tej pory nie mogłam nikogo prócz Fiol przekonać, żeby się zarejestrował, bo to naprawdę fajna sprawa.
Jak się okazało wystarczyło namówić Rockyego. On nic właściwie nie robiąc zapoczątkował małą lawinę. Nagle wyszło na jaw, że jest urodzonym przewodnikiem światopoglądowym! ;) Zdecydowana większość moich bliskich znajomych (nie licząc tych, których akurat nie ma w okolicy domowej) wzięła przykład z minimesjasza i założyła sobie konto. Wszyscy jak jeden mąż uważają, że Social Music Revolution jest super.
Moja wiara inwigiluje się wzajemnie. Wszyscy z pasją podglądają swoje statystyki muzyczne i piszą do siebie wiadomości z wyrzutem: Dlaczego ty słuchałeś dzisiaj Dougana?!

Fiol z przekąsem twierdzi, że zabiłam jej 'wieżę'. W pokoju niedaleko siebie stoją głośniki od w/w i komputera. Odkąd zaczęła korzystać z Last.fm te pierwsze już nie prosperują, bo przecież: Nie pojawi mi się ta muzyka w statystykach!.

Dla odmiany mój najcudowniejszy dzisiaj doszedł do wniosku, że nie może zbyt dużo słuchać nieodpowiedniej zbyt mało mrocznej muzyki, bo co świat sobie pomyśli.
Z Szacim licytowałam, kto należy do bardziej elitarnej grupy. 1989 czy 1988?
Błażej chwali się, że ma całe 180 przesłuchanych... utworów? skrzeków?.. Behemotha w każdym razie i wmawia co dalszym znajomym, że to na pewno błąd systemu ;)
Mojżesz powtarza z uporem, że słucha gównianej muzyki, bo przecież nikt tego nie zna. Czy nie poprawniej politycznie byłoby powiedzieć, że jego gust jest lekko undegroundowy?
A ja? Stoję sobie troszkę z boku i nabijam się ze spóźnionej fascynacji, która wywołuje radosny błysk w oku. Małe a cieszy? Może też się zarejestrujesz?