02 gru 2006
[arch] Last.fm
Wśród moich znajomych nastała era miniglobalizmu. Przekonałam się, że nie mam siły przebicia i dość wysokiej perswazji by nawracać na cokolwiek. Korzystam z Last.fm już od bardzo długiego czasu. Do tej pory nie mogłam nikogo prócz Fiol przekonać, żeby się zarejestrował, bo to naprawdę fajna sprawa.
Jak się okazało wystarczyło namówić Rockyego. On nic właściwie nie robiąc zapoczątkował małą lawinę. Nagle wyszło na jaw, że jest urodzonym przewodnikiem światopoglądowym! ;) Zdecydowana większość moich bliskich znajomych (nie licząc tych, których akurat nie ma w okolicy domowej) wzięła przykład z minimesjasza i założyła sobie konto. Wszyscy jak jeden mąż uważają, że Social Music Revolution jest super.
Moja wiara inwigiluje się wzajemnie. Wszyscy z pasją podglądają swoje statystyki muzyczne i piszą do siebie wiadomości z wyrzutem: Dlaczego ty słuchałeś dzisiaj Dougana?!
Fiol z przekąsem twierdzi, że zabiłam jej 'wieżę'. W pokoju niedaleko siebie stoją głośniki od w/w i komputera. Odkąd zaczęła korzystać z Last.fm te pierwsze już nie prosperują, bo przecież: Nie pojawi mi się ta muzyka w statystykach!.
Dla odmiany mój najcudowniejszy dzisiaj doszedł do wniosku, że nie może zbyt dużo słuchać nieodpowiedniej zbyt mało mrocznej muzyki, bo co świat sobie pomyśli.
Z Szacim licytowałam, kto należy do bardziej elitarnej grupy. 1989 czy 1988?
Błażej chwali się, że ma całe 180 przesłuchanych... utworów? skrzeków?.. Behemotha w każdym razie i wmawia co dalszym znajomym, że to na pewno błąd systemu ;)
Mojżesz powtarza z uporem, że słucha gównianej muzyki, bo przecież nikt tego nie zna. Czy nie poprawniej politycznie byłoby powiedzieć, że jego gust jest lekko undegroundowy?
A ja? Stoję sobie troszkę z boku i nabijam się ze spóźnionej fascynacji, która wywołuje radosny błysk w oku. Małe a cieszy? Może też się zarejestrujesz?
Jak się okazało wystarczyło namówić Rockyego. On nic właściwie nie robiąc zapoczątkował małą lawinę. Nagle wyszło na jaw, że jest urodzonym przewodnikiem światopoglądowym! ;) Zdecydowana większość moich bliskich znajomych (nie licząc tych, których akurat nie ma w okolicy domowej) wzięła przykład z minimesjasza i założyła sobie konto. Wszyscy jak jeden mąż uważają, że Social Music Revolution jest super.
Moja wiara inwigiluje się wzajemnie. Wszyscy z pasją podglądają swoje statystyki muzyczne i piszą do siebie wiadomości z wyrzutem: Dlaczego ty słuchałeś dzisiaj Dougana?!
Fiol z przekąsem twierdzi, że zabiłam jej 'wieżę'. W pokoju niedaleko siebie stoją głośniki od w/w i komputera. Odkąd zaczęła korzystać z Last.fm te pierwsze już nie prosperują, bo przecież: Nie pojawi mi się ta muzyka w statystykach!.
Dla odmiany mój najcudowniejszy dzisiaj doszedł do wniosku, że nie może zbyt dużo słuchać nieodpowiedniej zbyt mało mrocznej muzyki, bo co świat sobie pomyśli.
Z Szacim licytowałam, kto należy do bardziej elitarnej grupy. 1989 czy 1988?
Błażej chwali się, że ma całe 180 przesłuchanych... utworów? skrzeków?.. Behemotha w każdym razie i wmawia co dalszym znajomym, że to na pewno błąd systemu ;)
Mojżesz powtarza z uporem, że słucha gównianej muzyki, bo przecież nikt tego nie zna. Czy nie poprawniej politycznie byłoby powiedzieć, że jego gust jest lekko undegroundowy?
A ja? Stoję sobie troszkę z boku i nabijam się ze spóźnionej fascynacji, która wywołuje radosny błysk w oku. Małe a cieszy? Może też się zarejestrujesz?


