02 gru 2006

[arch] Sztuka Latania

Dreams of flying
Świetny projekt fotograficzny. Na mnie podziałał chyba jak mała kuracja psychologiczna. Może zdjęcia nie są idealne - nie wiem, nie znam się właściwie - i może ludzie pozujący nie są zawodowymi modelami, ale... Chyba właśnie to wpłynęło na mnie najbardziej.
Takie latanie zawsze kojarzyło mi się ze spełnioną nadzieją z marzeniami, których da się dosięgnąć i skokiem aż do samego słońca.
Galeria wygląda jak rozpaczliwa próba zastąpienia spełnionych marzeń pewnego rodzaju półśrodkiem, który daje wcale nie miniej radości. Czyż nie?
Małe szczęścia. Małe kroczki. Małe uśmiechy.

Takie małe życie (przecież...)


02 gru 2006

[arch] Trendsetterzy

Siędzę przed 19" Benqu'iem, stukam w wyglądającą jak kokpit statku kosmicznego klawiaturę od Tracera i popijam mocną, aromatyczną Nescafe. Później pewnie ubiorę buciki Najki i pobiegnę kupić niezdrowego KitKata.

Jak działa kryptoreklama?
Podobno w internecie była, a może nadal trwa akcja, w której producenci niezłych marek płacą blogowiczom za umieszczanie w swoich notkach troszkę innych wpisów niż dotychczas. Wybrany blogowicz normalnie napisałby, że musi iść do sklepu, ale już za kilka złotych od słowa napisze, że poszedł do pobliskiego Tesco, mimo, że tak naprawdę najbliższe znajduje się 4km od jego mieszkania.
Zwolennicy twierdzili, że oni i tak nie dadzą się nabrać, a właściciele blogów dodatkowo zarobią. Za nic w sumie...
Przeciwnicy zaś głosili apokaliptyczne wizje elit blogowych, które drastycznie tracą popularność, kiedy czytelnicy dowiadują się o zamysłach reklamowych.

Jakie formy taka reklama może przybierać? Jak działa na ludzi?
Osobiście wydaje mi się, że nie reaguję na blinkające spoty wyskakujące na samym środku ekranu podczas oglądania zupełnie nie związanej z nimi WWW. Nie powiem również, że produkt jest dobry tylko dlatego, że widziałam sławną osobistość w reklamie.
Jednak czy to nie jest przypadkiem tylko złudzenie?
Przecież zawsze tak jest, że jeśli zastanawiam się nad dwoma produktami o takim samym składzie i takiej samej cenie, to zawsze. ZAWSZE. Wybiorę ten z reklamy. Z bardzo prostej przyczyny: tego niereklamowanego po prostu nie znam.
Specjalnie podkreśliłam zależność ceny. Moja do bólu oszczędna mama wpoiła mi, że nie należy tracić pieniędzy.
Genialnym przykładem takowego są LuPetitki. Pyszne prawda? Z masłem w środku i mają 52 ząbki. Ale... Po co mi 52 ząbki skoro mogę kupić dokładnie dwa razy tańsze pięćdziesięcioząbkowe herbatniczki be-be, czysta oczędność

W takim razie co działa tak naprawdę?
Odpowiedź jest prosta. Produkty i marki już wypróbowane i sprawdzone. Najlepiej przez przyjaciół, znajomych, czy rodzinę.
Zawsze działa. Jeśli najlepszy przyjaciel powie, że to-i-to jest do śmieci - nigdy w życiu nie weźmiemy opakowania z półki. Jeśli zaś poleci szampon, proszek, batonika, płatki... Zawsze wylądują w koszyku. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy naprawdę są takie dobre.

Na to producenci znanych marek też znaleźli sposób. Sztuczni przyjacie opisywani w jednym z Artykułów pana Talko polecają i zniechęcają do konkretnych marek.

- Jestem prostytutką - wyjaśnił. - Nie, nie chodzi o żadne chodzenie do łóżka. Zaprzyjaźniam się z ludźmi, wchodzę w ich życie, a potem namawiam, żeby spróbowali piwa Stary Browar.

Czy taki przyjaciel też by na mnie zadziałał?
Na pewno. Przecież każdy chce być cool. On jest. Ja też mogę wystarzy tylko, że lekko mi w tym pomoże.
Marek nie każdemu przedstawia swój zawód na samym początku. Spotykamy się w barze on proponuje piwo w ramach: chcę cię poderwać, mała, a później już się kręci...
O tym, że zostałam potraktowana jako obiekt reklamowy dowiaduję dopiero wtedy, gdy namówię już swoich znajomych i dostanę telefon z dziwną ankietą, w której pytają o moje ulubione piwo...

Reklama nie zna granic. Czy nadal potrafimy się przed nią bronić?


02 gru 2006

[arch] Dobry Pedofil

Dorośli są nudni, poważni, palą papierosy i pieprzą o polityce. Dorosła kobieta nigdy by nie wpadła na pomysł wspólnego sturlania się z górki. Podoba mi się dziecięca perspektywa świata, ich stan umysłu, zapach, radość życia, szczerość, poczucie humoru.

Mówi jak sam siebie określa Dobry pedofil
Choć nie wierzę w jego 'dobroć', to jak najbardziej wierzę w to, że dzieciaki się do niego garną.
Komu seks kojarzy się z czymś nieprzyjemnym? A pieszczoty? A kto kojarzy dostawanie prezentów i jedzenie czekoladek z czymś co się nazywa 'konsekwencje w dorosłym życiu'?

Sam o sobie mówi, że ofiaruje swoim 'partnerom' dobroć, miłość, rozmowę i nikłe dodatki cielesne.
Wierzę.
Dzieci zazwyczaj przyklejają się do ludzi, którzy się do nich uśmiechają, spełniają ich zachcianki i sprawiają ogólną radość. Na to akurat są różne sposoby - jak łatwo można wywnioskować z artykułu.

Zastanawia mnie jednak, co będą czuć te już-nie-dzieciaki kiedy przypomną sobie, że w wieku 7 lat sypiały z dorosłym człowiekiem. Co przyjdzie im do głowy? To, że były aż tak głupie i naiwne? To, że ten facet był kompletną świanią? To, że dzisiaj powinny się same siebie wstydzić?
Nie wiem jak wam, ale mnie się wydaje, że na pewno nie będą tego człowieka wspominać z uśmiechem.

Ja bym nie wspominała. Choćby za to, że zabrał mi przyjemność odkrywania. Zabrał magiczne PIERWSZE spojrzenie, pierwszy pocałunek, pierwszy raz. Z kimś kogo nie traktuje się jak wujka, czy przyjaciela...

Dzieci nie myślą. Dzieci robią, ale to nie usprawiedliwia niemoralnych zapędów "nudnych dorosłych", którzy nie potrafią myślec według przyszłościowych perspektyw i mimo 'dobrych intencji' zawsze pozostają tylko EGOISTAMI.