15 sty 2007

Szkoła

Wróciłam ze szkoły pierwszy dzień po chorobie i już zdążyłam się nabawić stanu okołodepresyjnego.
Marnuję w tej placówce średnio 4 godziny dziennie.
Dosłownie marnuję. Wcale nie mam tutaj na myśli uczenia się zbędnych rzeczy, czy wykonywania bezmyślnie ćwiczeń. Mam na myśli kompletne, całkowite i dosłowne nic nie robienie w złym tego zwrotu znaczeniu.
O. Poniedziałki choćby. Albo może dzisiejszy poniedziałek. Z rana wita mnie PO, na którym to PANI PROFESOR wyzywa mnie od chama i niewychowanego dzieciaka tylko dlatego, że uczę się na inny przedmiot. Żeby to chociaż przeszkadzało w prowadzeniu lekcji... Nie. Skąd. Ubzdurało się kobiecie, żeby pytać jakiegoś kolegę, który MUSI sobie w ostatniej chwili poprawić ocenę. Wszystko byłoby okej gdyby nie fakt, że przez to ja przez 40 minut gapiłam się w podłogę lub podziwiałam własne trampki. Następnie WOK - tak, właśnie - w liceum nadal mam plastykę. Byłoby ekstra gdyby KOGOLWIEK obchodziło co malarz miał na myśli :> Religia... To już cała historia. Weszłam tylko po to, żeby zostać wyzwaną od poganki i dostać 2 na koniec (pięknie się prezentuje wśród reszty piątek :> ), a następnie kontemplować sufit z wciśniętymi w uszy najnowszymi kriejtiwami.
Tak sobie myślę, że gdyby ktoś normalny układał nam plan nauczania i ktoś myślący zająłby się te kilka lat temu reformą oświaty, to może dzisiaj wróciłabym do domu 3 godziny wcześniej i może nawet nie musiałabym po raz 4 w swoim toku nauczania omawiać na angielskim zagadnień związanych z dajrekt spicz (przypominam, że chodzę do klasy z rozszerzonym angielskim a highlighted words w mojej czytance to shark lub tree).

Liceum mnie dobija. Dobija mnie kompletnym brakiem użyteczności, logiki w rozmieszczeniu zajęć i podejściem do ucznia. Podobno od zawsze nauczany jest przekonywany, że jest nic nie wart i do niczego w życiu nie dojdzie, bo nauczyciel jest najmądrzejszy, ale to do czego dochodzi w dzisiejszych czasach ze strony niektórych PRO-FE-SO-RÓW jest chyba lekką przesadą.
Ale... Pocieszam się tym, że ten nauczyciel musi się jakoś bidula podnieść na duchu. Nikt nie zostaje belfrem, bo tego chciał. Większości się po prostu w życiu nie udało, a to stanowisko ratuje ich od głodu.
Pewnie też bym się chciała losowi odwdzięczyć. :>

Kiedyś ubrana w buty od Armaniego pomacham moim belfrom pocztówką z Kanarów, zobaczycie! ;)


06 sty 2007

Towary Zastępcze

Kto nie zna Czerskiego?
Fiolka powiedziała wczoraj, że świat jest niesprawiedliwy, bo ten człowiek czego się nie tknie to zawsze się udaje. A ja... PAMIĘTAM jak przerosło go zaprogramowanie pralki ;)

Ale... Dość o Czerskim.

Na scene wchodzi pani w eleganckim żakieciku

Dokonałam odkrycia. Odkrycia, powiedziałabym, bardzo przyjemnego. Otóż...
Przedstawiam państwu... Towary Zastępcze

Pani schodzi

Muzyka mocno jesienna i deszowa. Chaos dźwięków. Chaos, w którym dziwnie wszystko do siebie pasuje.
Tylko usiąść, wziąć do ręki ogromny kubek z parującą herbatą i zatopić się w myślach...

Ktoś przewidział tę jesień,
Bo staniała wódka
I łatwiej się przyglądać jak żółkną...



03 sty 2007

Wynalazki doskonałe

Uwaga uwaga!
Ziściły się wszelkie marzenia ludzi związanych z branżą informatyczną! Otóż:

IBM wprowadza na rynek nowe dyski twarde. cechują się nieskończoną pamięcią*.

* Wejdą do sprzedaży jak tylko skończa się formatować