20 sie 2007

Bridge to Terabithia

poster W ramach odpoczynku po nieprzespanej nocy, wpatrzyłam się w zawartość katalogu filmowego. Łapka wskaźnika trafiła na film-pierwszy-lepszy, którym okazała się produkcja Disneya - Bridge to Terabithia

Jak na Disneya przystało, głównymi rolami są dzieci, a ich wyobraźnia pozwala im przeistaczać szarą rzeczywistość w bajkowy świat pełen bladolicych księżniczek i dzielnych wojowników.
Leslie i Jess pod hasłem "Keep your mind wide open" wprowadzają widza do magicznego królestwa po to tylko, by udowodnić, że istnieje coś poza codziennym poniewieraniem przez kolegów w szkole i krzykami rodziny po szkole...
Film zbudowany z czysto Disney'owską manierą opowiadania dla dzieci... Najpierw wprowadza do kolorowego świata, przez co widz zakochuje się natychmiast w tworzących go bohaterach. Następnie przychodzi czas na dziesięć minut płaczu i wzruszeń, a później...
Logo z kolorowym zamkiem zobaczone w pierwszych kilku sekundach filmu sprawia, że oglądający z góry zakłada dobre zakończenie, ale czy na pewno jest to słuszne założenie?

Osobiście najbardziej podobał mi się dobór głównej aktorki. Bardzo dobrze zagrana rola i dopasowany do klimatu typ urody.

Film warty obejrzenia choćby ze względu na przesłanie, które jest chyba ponadczasowe i każdy powien wziąć je sobie do serca:

Discover a place that will never leave you, and a friendship that will change you forever

Dodaj komentarz:

⇐ nick | ⇓ treść
⇐ URL

20 sie 2007 19:11

fav Łukasz :]

Bardzo wzruszający film, podobał mi się.

(fajna textarea:D)

20 sie 2007 21:14

Black

Film piękny, aktorka też. I tam samo pięknie śpiewa…
Ale i tak uważam, że spieprzyli optymistyczny film.

20 sie 2007 23:59

fav Riddle

Położony moim zdaniem koniec.

SPOILER

A po tym jak utonęła, jej rodzice (starszy chyba) do bohatera z tekstem

– „wiesz, ona cie kochała”
– {cisza}
– {koniec wątku miłości}

Cliché.

21 sie 2007 11:44

fav przecietny

Wybrałem się na ten film kiedy był w kinach z przeświadczeniem, że zobaczę coś pokroju Narnii (nie znalem wtedy książki) i złapało mnie ostre zdziwko. Film nie dość, że wcale Narnii jako takiej nie przypomina, to sam w sobie jest dużo lepszy (dubbing jest tragiczny, musiałem dorwać oryginał, żeby w pleni docenić film). AnnaSophia jest w tym filmie przegenialna. ;)
@Riddle: Przecież to:
a) film Disneya
b) Leslie i Jess mieli po 10 lat
trudno w takim wypadku wymagać rozbudowanego wątku miłości, nie o to przecież tu chodziło.

21 sie 2007 14:05

fav Riddle

Przecietny: Dokładnie. Więc nie wiem po co w ogóle wtryniali ten idiotyczny tekst. Trącił taką sztucznością, że sprawdziłem czy oby na pewno dobry plik otworzyłem. ;-)

21 sie 2007 20:14

fav anoriell

Może należy zwrócić uwagę na to, że w amerykańskich filmach matka do dziecka krzyczy przy śniadaniu: „Love you!” (zwrot dużo bardziej pospolity niż nasze mocne: „Kocham”) I… Ja zrozumiałam kwestię ojca jako: „Kochała Cię jak najlepszego przyjaciela/brata, którego nigdy nie miała…” Może zbyt rozbudowana myśl, ale skutecznie omija wątek miłosny na jedną kwestię :)

21 sie 2007 21:23

fav przecietny

Ridlle: IMO nie było w nim nic sztucznego. I przecietny, a nie Przecietny jeśli mógłbym prosić. ;)

anoriell: O to to, nic dodać nic ująć. To tylko u nas robi się z tego takie halo.
(przydałby się podglądzik pisanych komciów ;))