08 wrze 2007
Jeszcze Mamy Rewolwery...?
Z kilkudniowej perspektywy. Z przemijającym dobrym humorem. Z ponownym oczekiwaniem. Po uświadomieniu sobie, że to tak naprawdę już był koniec...
Tak. Zatęskniłam się na śmierć. Ale też...
Przez chwilę byłam na końcu świata. Przez chwilę myślałam, że w ogóle go nie ma. Nauczyłam się uwielbiać spacery w deszczu. I te sam na sam z drogą, zielenią i poziomkami przy ścieżce. Nauczyłam się znowu uśmiechać do słońca. I siedzieć godzinami na parapecie. I obejrzałam wschody słońca, na które zaczekało się samo.
Przyzwyczaiłam się do spontaniczności i niezależności. I dowiedziałam się, że decyzje podejmowane w ciągu 2 minut mogą być trafne.
I popadłam w lżejsze i mocniejsze uzależnienia... Dwa miesiące z ludźmi, których doceniłam jeszcze bardziej. Dwa miesiące z kuflem piwa i kukbkiem słodkiej kawy w ręce.
I krzesło przy komputerze jakieś bardziej wytarte, a żarówka jabberowa jakoś mocniej sfatygowana. A i jQuery postanowiło mnie polubić bardziej niż zwykle.
Za późno na podsumowania i rozwodzenie się nad minionymi wakacjami, więc...
Za nieprzespane noce, zbyt dużo piwa, nadmiar kawy, spaghetti, desz, nudę na ławkach, Koniec Świata, niespodziewane spotkania, spontaniczne decyzje, płacz, uśmiech...
Za wykrzesany humor i poświęcony czas...
Jak wyglądały najnudniejsze wakacje w życiu?Przedłużmy tę noc jak się da
Sumienia niegrzeczne łopoczą na wietrze
Każdy wie to, co wiedzieć ma
Tak. Zatęskniłam się na śmierć. Ale też...
Przez chwilę byłam na końcu świata. Przez chwilę myślałam, że w ogóle go nie ma. Nauczyłam się uwielbiać spacery w deszczu. I te sam na sam z drogą, zielenią i poziomkami przy ścieżce. Nauczyłam się znowu uśmiechać do słońca. I siedzieć godzinami na parapecie. I obejrzałam wschody słońca, na które zaczekało się samo.
Przyzwyczaiłam się do spontaniczności i niezależności. I dowiedziałam się, że decyzje podejmowane w ciągu 2 minut mogą być trafne.
I popadłam w lżejsze i mocniejsze uzależnienia... Dwa miesiące z ludźmi, których doceniłam jeszcze bardziej. Dwa miesiące z kuflem piwa i kukbkiem słodkiej kawy w ręce.
I krzesło przy komputerze jakieś bardziej wytarte, a żarówka jabberowa jakoś mocniej sfatygowana. A i jQuery postanowiło mnie polubić bardziej niż zwykle.
Za późno na podsumowania i rozwodzenie się nad minionymi wakacjami, więc...
Za nieprzespane noce, zbyt dużo piwa, nadmiar kawy, spaghetti, desz, nudę na ławkach, Koniec Świata, niespodziewane spotkania, spontaniczne decyzje, płacz, uśmiech...
Za wykrzesany humor i poświęcony czas...
Dziękuję... :')
Rozbiegł się tłum i zwinięto sztandary...
Zza rogu historii słychać fanfary
Kiedyś na pewno wrócimy tu znów !!



Anonim
takie wakacje tez moga byc ciekawe… co wiecej…moga byc znacznie lepsze:D
ale co do slodkiej kawy.. pfffe….:)