25 lis 2008

Tentego w autobusie

Jak już kiedyś pisałam: słuchawki w uszach podczas jazdy autobusem, to nie fanaberia - to samoobrona. Zapomniałam rano zebrać ich z ławy i zostałam zaatakowana rozmową kilku gimnazjalistek... O seksie. Albo może...

- Ej bo wiesz co, Marta? Bo Piotrek to on mówił, że on to by z tobą chciał tentego, ale nie wie, czy ty byś chciała - na, co Marta zaniosła się chichotem
- Poważnie? Hihihi, ej ale skąd ty to wiesz?
- No jak to skąd? Przecież Piotrek jest najlepszym przyjacielem Maćka i mu powiedział

Tutaj już maiałam zamiar rąbnąć głową w ścianę - tak w ramach kary za nie zabranie słuchawek...

- A właśnie, a co z Maćkiem?
-No nic no. Wkurza mnie tylko. Bo jak już się zgodziłam na tentego raz, to on myśli, że ja tak już mam zamiar ciągle. I tak truje. Tylko nie wie skąd wziąć tente, no wiesz. No i wysyła brata do apteki, ale brat też mu nie chce kupić.
- Ej, ale serio? A masz zamiar jeszcze...

Tutaj nastąpił ich przystanek - i chwała im za to, bo nie wiem czy moja słaba psychika przeżyłaby gimnazjalne tentego i tenteny kupowane w aptece.

Mimo tylko kilku lat różnicy między nami, przeraziła mnie ta rozmowa. I... Chyba po raz pierwszy w życiu tak namacalnie zrozumiałam, co mają na myśli dorośli krzyczący o dzieciakach uprawiających seks gdzie i z kim popadnie, bez najmniejszego przygotowania do takiego kroku.

Może ja w takiej liberalnej rodzinie byłam wychowywana. A może za dużo czasu spędzam z ludźmi dużo starszymi od siebie, ale... W wieku tych dziołszek już nie wpadłabym na to, żeby seks nazwać tentegiem, a miast prezerwatyw używać tentenów. I jak do jasnej cholery taki dzieciak ma wiedzieć skąd się dzieci biorą i dlaczego nie należy seksu uprawiać z kim popadnie, jak nawet nie jest na tyle dojrzałe, żeby na głos nazwę wymówić? I przypomniały mi się wszystkie możliwe prezentacje uświadamiające z amerykańskich filmów, z których przez całe życie się nabijałam; może niesłusznie.

Do dzisiaj byłam niezachwianie przekonana, że w tym wieku już się wie, co jest grane i ma jasno określony stosunek do (nie)chęci pójścia z kimś do łóżka. Myślałam, że wersja bo on chciał/bo powiedział, że mnie rzuci już dawno poszła w niepamięć.
Pomyślałam o mojej właśnie-kończącej-gimnazjum-siostrze i stwierdziłam, że chyba muszę wybadać teren, bo nie wybaczę jej, jeśli kiedykolwiek będzie komuś opowiadać, że chłopak powiedział jej, że tak i już i ona z nim tentego, a on jej jeszcze ten i teraz nie wie co robić.



09 lis 2008

Przecież...

Przeprowadziłam się w trybie wakacyjnym.

W domu została lepsza szczoteczka do zębów. I większa tykwa z porządniejszą bombillą. I wymiatające głośniki. I ciepłe kapcie-zwierzaki. I najlepsze książki wciąż stoją na regale. I ten misio, który od zawsze patrzy jak zasypiam. I ulubiony kubek został też.

Tylko par butów mam w mieszkaniu więcej i wygodniejszą pościel...

Przeprowadziłam się w trybie wakacyjnym, mimo co najmniej 5/7 tygodnia spędzanych poza domem...