10 lip 2009
Smutny film
W środku nocy obejrzałam The Curious Case of Benjamin Button. Wbrew wszelkim złośliwym żartom na temat tego filmu, nie miał on zupełnie nic wspólnego z Forestem Gumpem.
Jeszcze nigdy nie widziałam obrazu tak przejmująco smutnego.
Banalny. Z domieszkami holiłudzkich światełek i wtórnych motywów. Główna historia miłosna wcale nie jest szczęśliwa. Ładna owszem, ale nie szczęśliwa.
Po takim filmie człowiek przestaje się bać starości. Widzi scenariusz gorszy. Nie zestarzejesz się, nie będziesz oglądać swoich zmarszczek. Zestarzeją się wszyscy, których kochasz, a ty jako nastolatek nie będziesz w stanie się nimi zająć.
Całej tej smutności nie przeszkodził nawet Brad jako główny bohater. Ani nawet to, że przefarbowali Galadrielę na rudo i nareszcie była naprawdę piękna.



spych
A wiedzialas ze cala czesc filmu gdzie benjamin jest stary to jego ryj generowany jest komputerowo? Tak, nawet wtedy kiedy rzyga ze schodów :P
...stąd się wziął ten oskar za efekty.
To tak bardziej przytłaczająco powierzchownie :)
Sam do końca filmu nie obejrzałem, bo po niemal 2 godzinach ogladania okazało się, że czeka nas jeszcze drugie tyle... więc poszliśmy spać :P
...ale kiedyś obejrzę cały!