13 lis 2009

Listopadowa myśloodsiewnia

November 4, 2011
© Flood Gondekowa

Brak ludzi, brak światła, brak słońca, brak ciepła, brak kolorów, brak uśmiechu: jesień.

Bo jesień wieszczów - ta złota - bywa we wrześniu. W październiku może troszeczkę ostatecznie.
W listopadzie jesieni do złota bardzo daleko. Dżdżysto, szaro, smutno, mokro, zimno, ciemno. Tak jest w listopadzie właśnie.

Ludzie nie mają czasu wyskoczyć na kawę, nie mają ochoty wyjść do baru, ani przystanąć pogadać. Deszcz pada, za oknem ciemno. Nikomu nie chce się odsłaniać zasłony a co dopiero wychodzić z ciepłego mieszkania.

Listopad ma to do siebie, że nie można nosić jesiennej kurtki, bo człowiek przemarznie na kość. Nie można też nosić zimowego płaszcza, bo można się w nim ugotować. Kurtka z kapturem nie chroni przed deszczem, bo ten zacina z każdej strony coraz zimniej. Parasol przeszkadza, ogranicza widoczność, zahacza o parasole przechodniów i wybija oczy na pasach. I tak zostaje się w kropce. Za zimno, za gorąco, za mokro, za...

W listopadzie wódka nie działa, herbata nie grzeje, leki nie leczą a imprezy nie bawią.

...Dochodzę do wniosku, że z listopadem jest jak z liceum. Trzeba przeczekać, bo później może już być tylko lepiej.

Dodaj komentarz:

⇐ nick | ⇓ treść
⇐ URL

14 lis 2009 14:11

spych

A mi tam w liceum bylo bardzo dobrze. Ale ukryc sie nie da ze listopad do miesiacow energicznych i pelnych zycia nie nalezy...

15 lis 2009 19:16

fav mrugacz

ostatnio w radiu usłyszałam że podobno mamy złota polską jesień. a drzewo za moim oknem wszystkie liście już zgubiło.

05 gru 2009 10:45

assez

good point. dobrze, że już minął :-)
dawno tu nie zaglądałam... wracam.