05 sty 2010

Czasami

Kiedy wchodzisz do kuchni, łazienki lub przedpokoju...

...I widzisz, że twoja osobista teflonowa patelnia, z której w całej swojej łaskawości pozwalasz korzystać współlokatorom, ewidentnie była myta kuchennym druciakiem. Że - a jakże - twój opiekacz do chleba ma złamany zatrzask. Że z pokoju w ciągu weekendu wywędrował telewizor i "kiedyś się odniesie" (fakt, że używasz go średnio raz na miesiąc rzeczywiście jest okolicznością łagodzącą). Że twój płyn do kąpieli magicznie sam się otworzył i rozlał na całą łazienkę. Że...

Budujesz wokół siebie taką aurę: wypierdalać i masz ochotę wynająć kawalerkę.
Powstrzymuje cię chyba tylko fakt, że trzeba by było zacząć samodzielnie wynosić śmieci.

Dodaj komentarz:

⇐ nick | ⇓ treść
⇐ URL

05 sty 2010 17:37

Fiol

Ja tak miałam jak wróciłam po świętach i okazało się, że ktoś bezczelnie wychlał połowę słoiczka mojej ulubionej (ostatnio) kawy.
[Która, przypominam, kosztuje trochę więcej niż 5 zł / 100g]

05 sty 2010 21:52

fav mrugacz

Przychodzę głodna po pół dnia na uczelni, z czego przez większość czasu myślałam o tym przepysznym [tu wstaw cokolwiek] w lodówce... Więc przychodzę, otwieram lodówkę i oczywiście odkrywam, że Tomek zeżarł =.= I wiem, ze jutro odkupi itp - ale dziś jem suchy chleb =.=

Wkurzające są też tabuny głośno śmiejących się koleżanek Werci przybywających o 9 rano x.x

14 sty 2010 14:50

BeteNoire

O tak, życie w stadzie studenckim jest ciężkie.
Ale pojedź za granicę - będzie jeszcze gorzej. Połowa Polaków (zbieranina rozbitków z całego kraju) w kilkunastoosobowym flacie, reszta to obcokrajowcy.

Patelnia z resztkami jajecznicy, zalana wodą, stojąca kilka tygodni - aż zaczął siarkowodór bąbelkować. Frytki upieczone na węgielki: http://tnij.org/fryteczki , których właściciel nie sprzątnął przez tydzień. Przeterminowane o rok mięso zajmujące miejsce w zamrażarce. Znajomi brata i siostry waletujący w pokoju dwuosobowym, który w szczycie musiał pomieścić 5 śpiących osób. Odwiedziny znajomych współlokatora o godzinie 8 rano w dzień wolny albo o 23 w dzień pracy, gdy zmęczona chcesz odpocząć w ciszy i spokoju...

I cała reszta innych wydarzeń.

Ale grunt to dobry punkt odniesienia, pamiętaj :P