18 cze 2010

Szukam mieszkania

Niewyobrażalnie pozytywne uczucia ogarniają mnie na myśl, że zdanie z tytułu w tym roku mnie nie dotyczy. Można by powiedzieć, że tym razem jestem po drugiej stronie barykady i mogę cieszyć się komfortem dachu nad głową.

Chociaż nie do końca bezstresowo... Mój nic-nie-mówiący współlokator postanowił się wyprowadzić i czeka mnie odnalezienie kogoś sensownego na jego miejsce. Doświadczenie pokazuje, że przyszły współmieszkaniec nie tylko musi nie być dresem, ale jeszcze powinien potrafić wyrażać swoje opinie - choćby były na temat pogody...

Siedzenie w Krakowie przez całe wakacje tylko po to, żeby sobie kogoś przygarnąć jakoś nie jest moim największym marzeniem. Chociaż w sumie nie będzie chyba konieczne, bo właścicielka zaskakująco łatwo zgodziła się na podpisanie umowy na każdego z osobna (znaczy nie muszę płacić za siebie i dodatkowo za wyprowadzonego współlokatora - yay!) i sama dała do zrozumienia, że przecież czwarta osoba będzie się wprowadzać dopiero w okolicach sierpnia.

Kolega z pokoju z wolnym łóżkiem zgodził się w ramach wakacyjnych praktyk przyjmować audiencje ;), ale wcale nie jestem pewna, czy to mnie zwalnia z rozgłaszania nowiny o wolnym kawałku pokoju na wszelkich serwisach gumtreepodobnych. Mam tylko szczerą nadzieję, że w tym roku pójdzie gładko, w końcu nie każdy w takim ogłoszeniu faktycznie może się pochwalić: 30 minut żółwim spacerem od rynku ;)

Tak w ogóle, jakbyście tak znali jakiegoś sensownego pana, który by akurat potrzebował kawałka mieszkania w standardzie znacząco powyżej tego, w który nienormalni właściciele chcą wciskać studentów, to dajcie znać. Jest duża szansa, że co najmniej dwie osoby będą miały szczęśliwsze i spokojniejsze wakacje z zapewnionym miejscem do życia na rok akademicki :D



17 cze 2010

Trudi Canavan - Era Pięciorga

Są takie książki, które wciągają całkowicie i bez pytania. Takie przy czytaniu, których czuje się zroszoną trawę na stopach, słońce na twarzy, kajdany na przegubach i miecz wbity między żebra. Takie, w bohaterach których zakochuje się kompletnie i dopinguje z całych sił, żeby mimo narzekań na komerchę i banał jednak dostali swój happyend.

Trudi Canavan - Era Pięciorga
Tak właśnie czytało się ostatnią trylogię Trudi Canavan

Lektura to ani ambitna, ani poważna, a jednak wciąga jak cholera. Świetna niewyczuwalna narracja ślizga się po wydarzeniach i podsuwa do głowy gotowe obrazy świata, bez zbędnych upiększaczy językowych i bez nużących opisów. Opisy! Ciekawostką jest ich w zasadzie brak. Miasta, góry, postacie a i owszem dostały swój wygląd i porządek polityczny. Za to zwierzęta nie z tego świata doczekały się jedynie nazw. Od czasu do czasu można się dowiedzieć, że któreś jest małe lub duże, futrzaste lub bezwłose, ale cała reszta zostaje wyobraźni.

Główna bohaterka jak zwykle jest nijaka. Szarpana sprzecznymi wizjami i dylematami przeciwnych stron. Mimo wyraźnego głównego wątku i jasnego rozróżnienia stron na dobrą i złą, wcale nie jest podane na tacy kogo polubić najbardziej. I tutaj rozpoczyna się wachlarz postaci do pokochania. Od dziwki przez uzdrowiciela po najprzewielebniuchniejszego kapłana.

W stworzonym świecie pięciu bogów spotykają się magia, telepatia, bieda, pałace ociekające złotem, polityka, religia, wojna i seks.
Ciągle chodzi mi po głowie stwierdzenie, że ta książka to już nie Harry Potter, ale jeszcze zdecydowanie nie Władca Pierścieni. W każdym razie to wciąż jedna z tych, przy czytaniu których robi się coraz bardziej przykro, że historia się skończy. Wiem, że autorka ładnie zamknęła fabułę i dobrze, że został lekki niedosyt, ale... No przeczytałabym o przygodach Kapłanów, Dzikich i Głosów jeszcze ze cztery tomy.

Książka świetnie nadaje się do pociągu, autobusu i do opalania. Na wakacyjny relaks polecam całym sercem.