13 lis 2010

Programowanie obiektowe - jakkolwiek

Zaliczenie z programowania obiektowego ma polegać na oddaniu panu doktorowi projektu w postaci kodu napisanego obiektowo.

Wytyczne są jasne i proste:

  • Studenci: Panie doktorze, w jakim języku mamy napisać program?
  • Doktor: W jakim chcecie.
  • S: Panie doktorze, a co ma robić ten program?
  • D: Co chcecie.
  • S: A panie doktorze, jaki poziom trudności ma mieć? Ma mieć jakąś długość określoną, albo złożoność algorytmu?
  • D: Jaką chcecie złożoność, taką sobie napiszcie.
  • S: A są jakieś wytyczne na poszczególne oceny?
  • D: Nie.

I tak się poważnie zastanawiam, bo skoro program ma być napisany jakkolwiek i w czymkolwiek, to może wyklikam mu obiektowo JavaScriptem skrypcik - DA SIĘ! - (toż to nareszcie będzie pretekst prawdziwy, żeby się tego nauczyć), a to co w prawdziwym programowaniu napawa mnie przerażeniem - czyli wygląd - trzepnę w HTML+CSS i wszyscy będą szczęśliwi..?

Pytanie tylko, czy to przejdzie i jaśnie pan doktor poważnie mówił whatever, czy to tylko jego sposób na powiedzenie: I tak nie zaliczysz, więc rób co chcesz. :>



12 lis 2010

Chorobowo

Kolejna wizyta u lekarza rodzinnego zakończyła się stwierdzeniem, że prawdopodobnie jestem przeziębiona. W z wiązu z tym dostałam długą receptę leków, które grzecznie kupiłam i właśnie przed chwilą zabrałam się za przeglądanie ulotek. Tym razem nie zostałam obdarowana antybiotykiem na zapalenie stopy, ale po lekturze manuali do przepisanych specyfików i tak czuję się lekko niespokojna.

Modern medicine of the past
(CC) by Michael Flick

Nie wiem co pani doktor miała na myśli, ale obok leku wykrztuśnego, przepisała mi również tabletki przeciw uczuleniom wszelkim oraz lek stosowany głównie do zwalczania opryszczki narządów płciowych.

Jeszcze wnikliwiej wczytałam się w ulotki i wymyśliłam, że dwa ostatnie pewnie zostały przepisane z myślą o dłuuugiej liście działań ubocznych leku wykrztuśnego. Tak na wszelki wypadek...



01 lis 2010

Kobieto! Czego chcesz?!

Handmade Purple Gift Box
© Abizern

Od każdego faceta, którego znam i który był kiedyś w związku z kobietą, słyszałam narzekania, że nigdy nie wiadomo czego chcemy, że nie mówimy o rzeczach, które trzeba zrobić, a potem się obrażamy, kiedy zrobione nie są, że miewamy zły humor nie wiadomo dlaczego, że...

Zły humor i nie wiedzenie czego się chce, to stany wkurzające zarówno u facetów jak i u kobiet, ale! Kobiety mają wyjaśnienie w postaci PMSu ;) U niektórych co prawda trwa cały miesiąc, ale tymi przypadkami nie ma się co przejmować, bo spójrzmy prawdzie w oczy, permanentnie zaPeeMeSione nie posiadają facetów - mało jest takich masochistów...

A co do rzeczy, które mają być zrobione i jest bardzo źle kiedy nie są... No cóż. Znalazłam swoje własne wytłumaczenie, które mam nadzieję trafi w odpowiednio czuły punkt...
Nie będę mówić o wszystkich kobietach, bo na tych wbrew pozorom znam się mało, ale w swoim imieniu jak najbardziej wolno mi się wypowiadać.

Drogi mężczyzno! Ulubionym zajęciem kobiet podobno jest GADANIE.
Kiedy widzę na ulicy dziewczynę z ładnym naszyjnikiem - mówię o tym.
Kiedy manekin trzyma śliczną torebkę - przyklejam nos do wystawy i mówię, że śliczna!
Kiedy ktoś idzie z kwiatkiem w ręce, opowiadam anegdotkę dotyczącą moich imienin, które są lada dzień i wspominam, że lubię dostawać kwiaty.
Co roku w dzień kobiet opowiadam o obraźliwych rajstopach i tulipanach, których w ten dzień dostawać nie chcę.
Kiedy widzę parę przytuloną w parku, mówię jak bardzo lubię spacery i huśtawki.
Kiedy pada deszcz opowiadam romantyczną reklamę, w której para całuje się stojąc na środku drogi po kostki w kałuży.
W pierwszy dzień lata zaplatam wianki ze stokrotek znalezionych w rowie i z pełnym zafascynowaniem opowiadam o płonących sobótkach i tej scenie Sapkowskiego, w której Geralt i Yennefer przy tej sobótce...

Drogi mężczyzno! Nie narzekaj, że kobieta o niczym ci nie mówi. Kobieta pepla cały czas, trzeba tylko posłuchać od czasu do czasu.

Czemu opowiadam historie zamiast powiedzieć:

  • W pierwszy słoneczny dzień wiosny: "Kup mi żonkila!"
  • W przeddzień urodzin: "Chcę torebkę z Zary"
  • W dzień kobiet: "Nie chcę czekoladek"
  • W czasie PMSu: "Potrzebuję gorącej czekolady. I pierniczków."
  • W deszczu: "Zamknij oczy i pocałuj mnie teraz!"
  • 21 czerwca: "Zapal zapachowe świeczki i przeleć mnie tak fantazyjnie jak tylko jesteś w stanie wymyślić"

Hm?

Otóż, drogi mężczyzno, sprawa jest bardzo prosta. Na pokrętny kobiecy sposób, ale jednak!

O tym czego bym chciała romantycznego i bez zapowiedzi, opowiadam przy okazji i w neutralnym kontekście. Nie powiem ci: "Marsz do sklepu po żonkila", bo... W ten sposób mówię: "Zmyj naczynia!", "Posprzątaj ten burdel!", "Wynieś śmieci!"...

Romantyczne gesty, o których poinformuję cię w ten sam sposób, co o porozrzucanych skarpetach zmaleją do rangi tych skarpet. Wykonany rozkaz absolutnie nigdy nie będzie tak doceniony jak własna inicjatywa.

Prezent kupiony przez twoją mamę nigdy nie usłyszy: "Jejku! Pamiętałeś! ^^".
Gdybym po prostu chciała tego żonkila mieć, a nie dostać to sama poszłabym do kwiaciarni za rogiem. Serio.