29 sty 2011
Wyścig egzaminacyjny
Czasami plan nauki: Po kolei i bez paniki nabiera wymiarów niemożliwości. Zwłaszcza wtedy, kiedy trzy egzaminy, skądinąd swoją liczebnością zakrawające o błąd statystyczny, odbywają się w ciągu trzech dni. Pod rząd - żeby nie było niedomówień.
Jeden taki, co to na wstępie egzaminator powie: Witam, nazywam się... W ciągu tego semestru byłem państwa wykładowcą, ale tylko czworo z was mnie widziało przed tym egzaminem.
Jeden z tych, co to sprawdzane są poprzez rzut indeksem i jak spadnie w odpowiedniej konfiguracji, to jest nikła szansa na zaliczenie. Od dziesięciu lat ten sam test. Dokładnie: te same pytania i te same odpowiedzi w wariantach A, B i C. Czasami jednak test jest wielokrotnego wyboru, a czasami jednokrotnego i o ile wielokrotny wybór studenci już dawno opracowali, o tyle wersja jednokrotna wciąż pozostaje tajemnicą - co roku inna odpowiedź jest tą bardziej prawidłową.
Trzeci zaś egzamin jest w końcu tym, na którym można wykazać się swoją szczątkową wiedzą. Na sali nie będzie zbyt duszno i tłoczno, bo liczba studentów dopuszczonych do egzaminu jest mniej więcej cztery razy mniejsza niż liczba miejsc siedzących w auli. I to bynajmniej nie z powodu wybrania zbyt dużej sali egzaminacyjnej...
Czas - start!



