12 sty 2011
Czaqu
Czaqurwa grać
I znowu mam 15 lat.
Na ten koncert czekałam 6 lat.
Koncert zespołu, który swój pierwszy album wydał w ilości 50 sztuk. Zespołu, przy którego Masowej Oryginalności opalałam nos, a przy Jej Marzeniach zakochiwałam się na zabój. Ich Inność nieodmiennie przywodzi na myśl morze i plażę - zupełnie bez związku z typem muzyki.
Od czasu kiedy koleżanka z Torunia przysyłała mi ich album po jednej piosence w każdym mailu - bo wtedy więcej się nie mieściło - panowie dorobili się obrączek i elektronicznych dźwięków. Dorobili się też albumu drugiego, wydanego w zdecydowanie większym nakładzie.
Dzisiaj na koncercie w krakowskim Zaścianku byłam chyba jedną z pięciu osób, które kiedykolwiek o nich słyszały. A na pewno jedną z trzech, które znały którykolwiek tekst.
Opłaciło się czekać tych parę lat...



Mew
No proszę, nasze toruńskie Czaqu staje się sławne. :) Szkoda, że po tak długim czasie grywania głównie po toruńskich klubiszczach. Zespół moim zdaniem zasługuje na o wiele większą popularność, bo ich kawałki są zdecydowanie bardzo dobre.