31 mar 2011
Siergiej Łukjanienko - Labirynt Odbić
Są takie książki, które może nie są naprawdę dobre i naprawdę odkrywcze, ale w punktacji dziesięciopunktowej dajesz im 10. Zostały przeczytane w najlepszym możliwym czasie. Całym swoim - być może przez ciebie wymyślonym - przesłaniem trafiły dokładnie tam gdzie powinny, by zostały zapamiętane do końca życia.
Łukjanienko skończył pisać Labirynt Odbić w 1996 roku. Kiedy tepsa dopiero nieśmiało zaproponowała nam 0202122. I już wtedy rozpisywał się o życiu w wirtualności, o budowaniu świata i przywiązywaniu się do ludzi, którzy nie są (czyżby?) prawdziwi.
- I tak będę musiał odejść. Na długo - przyznaję się uczciwie. Romka mruga.
- Co? Z Sieci? Powaga?
Nie, żart... Kiwam głową.
- A jak będziesz żył? - pyta zdumiony Roman.
Tylko my mieszkańcy wirtualnego świata rozumiemy się nawzajem.
Ujął nawet moment osobistego oczyszczenia, kiedy stwierdzasz, że trzeba wstać i wyjść. Porozmawiać z przyjaciółką dla odmiany szczerze i nad Wisłą. Stworzyć coś, co nie będzie narysowane. Kupić karnet na fitness i założyć rolki, bo tutaj jest więcej do oglądania.
Jeszcze druga część dylogii...
DEEP
enter


