14 maj 2011

Zakupy bez karty

Zostałam wyciągnięta na targowisko osiem do dziesięciu wiosek dalej. Targowisko z prawdziwego zdarzenia bym rzekła. Każdy sprzedawca z innym akcentem nawoływał do zakupienia swoich towarów. Do moich ulubionych niewątpliwe zalicza się okrzyk:

- Proszę proszę! Bluzeczki za grosze!
-A ta po ile?
-35 złotych

W ten oto sposób w wirze zakupów, za które nie da się zapłacić kartą Master Card, zdobyłam: rajstopy (trzy pary w cenie jednej), kostium kąpielowy (najnowszy fason, wszystkie rozmiary, najpiękniejsze kolory) za 15 zł (sic!) i apaszkę w moim ulubionym kolorze. O! I piękną bluzkę w kwiatuszki za złotych 20. Jak nic zaoszczędziłam 40 w porównani do tej, na którą czaiłam się w New Yorkerze!

Zastanawia mnie tylko, czy ciemnoskórzy sprzedawcy wyrywają swój towar prosto z rąk chińskich dzieci i uciekają przed zapłaceniem, czy to Polacy cwaniakują sprzedając to samo (sprawdzałam metki!) dokładnie dwa razy drożej.

Myśl tą zagryzę drogocenną truskawką...



12 maj 2011

30 czerwca

Straciłam gdzieś duszę buntownika. Wojownika światła jakoś też. A przez ostatni miesiąc to już nawet Super Świnki.

Rośnie we mnie powoli ta moja frustracja, aż osiąga tygodniowy moment kulminacyjny i sama się uspokajam, że to jeszcze tylko miesiąc.

Jeszcze tylko miesiąc i już komuś innemu trzeba będzie wytłumaczyć raz a dobrze, że przestrzeń pod stołem jest podłogą i ta między kuchenką a szafką również i że myjemy Podłogę przez wielkie P.

Trzeba będzie raz jeszcze powiedzieć, że w lodówce trzymamy tylko rzeczy martwe, a śmieci nie wyniosą się same. Ciekawostką zdaje się jest też fakt, że zlew nie odetka się sam, a żarówki wcale nie muszą bardzo chcieć się zmienić - można im pomóc.

Zupełnie inaczej sprawa ma się ze współlokatorami - po kilku latach słuchania powyższych oczywistości nie poczuli wewnętrznej potrzeby zmiany.

Już wiem, że kiedy będę duża nie zostanę negocjatorem, ale może chociaż moce Super Świnki wrócą wraz ze zmianami w najbliższym otoczeniu.