21 cze 2011

Odpowiedzialność rozproszona

Sprawiłam dzisiaj, że pogotowie, straż pożarna I policja wyważali sąsiadce drzwi o 6 rano. Mam nadzieję, że dokładnie to miała na myśli przez pół godziny krzycząc, żeby ktoś jej pomógł...

Jednak dzisiejszego poranka to nie jej drzwi przejęły mnie najbardziej, a doświadczona na własnej skórze rozproszona odpowiedzialność...

Przyznaję szczerze, że kiedy o 5:30 rano usłyszałam jęczenie, pomyślałam o drącym się kocie i po prostu przewróciłam się na drugi bok. Potrzebowałam dobrej chwili, żeby zrozumieć, że koty raczej nie wierzą w siły nadprzyrodzone i wzywanie Jezusa nie leży w ich naturze... Naturalnym więc było wyjść na klatkę i sprawdzić, co się dzieje. Pani z góry brzmiała na mocno cierpiącą, a przez drzwi jeszcze krzyknęła, że nie może wstać.

Tu zaczyna się historia, w której jej bezpośredni sąsiad z naprzeciwka burknął na mnie zza uchylonych drzwi, że jej nie zna i trzasnął drzwiami. Kobiety dzielące z potrzebującą ścianę nawet dały się namówić na zadzwonienie po jakąś pomoc, ale całe wcześniejsze krzyczenie i jęczenie skomentowały tylko: "No w sumie było coś od niej słychać przez chwilę". Współlokator mój za to skwitował moją wyprawę: "Dopiero o 5:30 cię obudziła? Ja już od 4:20 nie śpię przez te krzyki".

Nosz kurwa mać. Dla własnego świętego spokoju by dupę ruszyli, żeby chociaż babę uciszyć, na policję zadzwonili za zakłócanie ciszy nocnej choćby, a tu nic. Z piętra niżej, 5 minut po przebudzeniu musiałam się martwić, a tu jedni coś słyszeli inni mieli w dupie.

Przestają mnie dziwić historie o ludziach, którzy martwi przejeździli 2 dni w metrze zanim ktoś się zorientował. Dramat.

Dodaj komentarz:

⇐ nick | ⇓ treść
⇐ URL

21 cze 2011 09:32

Fiolka

Szkurna, co za świat... :/
Ja kiedyś tak ratowałam pobitego gościa w parku. O, kurna, piętnastej. Na chodniku leżał, a ludzie tak po prostu sobie obok niego przechodzili. Bo, kurna, "na pewno pijak".
A to, że gość nie krzyczał, to nie dlatego, że denaturat go zmroczył, tylko z bólu po prostu odpłynął.

21 cze 2011 09:38

mroq

lol, Twoi sąsiedzi to ofiary transformacji ustrojowej ;D

21 cze 2011 10:13

fav bbartlomiej

Podobna sytuacja u mnie, dzwoniłem po karetkę po tym jak zobaczyłem kolesia na ulicy z zakrwawioną głową, którą rozwalił o krawężnik, gdy się wywracał. Dodatkowo złapały go jakieś skurcze i zaczął się dusić i toczyć pianę. To akurat była wina długoterminowego przedawkowania alkoholu, ale kurczę wyglądać z okien (jak to robiło co najmniej kilka osób), przyglądać się całemu wypadkowi i nie zadzwonić po karetkę?
Ludzie to świnie.

21 cze 2011 10:26

fav katafrakt

http://www.andrzejrysuje.pl/pierwsza-pomoc-2/

21 cze 2011 10:28

fav pecet

katafrakt -- właśnie to chciałem wkleić ;/

21 cze 2011 13:15

torero

A ja dla odmiany sprzedam Wam coś innego. Planty, samo południe. Leżący na chodniku facet, wszyscy go mijają. Mnie ruszyło sumienie, więc podchodzę do człowieka, szturcham i pytam zatroskany, czy czuje się dobrze. A facet:
- Hep! Hep! [czkawka] Jeszcze jak!... Hep! Hep!...

A jak skończyła się "Twoja historia"?

21 cze 2011 13:18

fav anoriell

Panowie z pogotowia coś tam pani pomogli, a przed chwilą słyszałam, że (chyba) jej syn, czy ktoś taki naprawiał jej te wyważone drzwi. Nie dopytywałam, co jej było, bo domyślam się, że chłop nie jest szczęśliwy z powodu nadmiarowej roboty ;)

21 cze 2011 14:11

torero

Przypomniałaś mi kawał :) Facet topił się w jeziorze, akurat przechodził tamtędy ksiądz, podał mu kij, facet złapał kij i wylazł na brzeg. Ksiądz pyta go:
- I coście czuli, dobry człowieku, gdy śmierć zajrzała wam w oczy, a ja podawałem wam kij?
- Że gdybym wtedy nagle puścił ten kij, to byście się przepięknie wy* na d*.

29 gru 2011 17:05

Hołek

Ach, ta odpowiedzialność społeczna. Ale przecież skoro mamy ZUS-a i państwo o nas dba, to przecież pani na pogotowiu mogła usłyszeć, że n ulic dalej jakaś pani krzyczy.