13 maj 2011

Ciasteczkowe zaklęcia

Zrobiłam ciasto.

Zapomniałam przeczytać przepis - ograniczyłam się do składników - wsadziłam wszystko na raz do miski i zmiksowałam. I hm... Wyszło dokładnie tak samo pyszne jak kiedy miksuje się margarynę z cukrem na puch, a potem dodaje pół szklanki mąki, i po jednym z trzech jajek i kolejne pół szklanki mąki i...

Czyżby układającemu przepis po prostu się nudziło i dlatego wymyślał zaklęcia miast piec ciasto?



25 wrze 2010

Babeczki kokosowe

Zainspirowana namiętną lekturą bloga Dorotki upiekłam kokosowe babeczki. Naprawdę pierwsze w życiu muffinki, które mi wyszły, nie były gumowate i twarde. Wręcz przeciwnie! Są delikatne, słodkie i idealne po prostu do kawy.

Co ważne, potrzebne do nich składniki zazwyczaj daje się znaleźć we własnym kredensie, a i czas przygotowania jest na tyle przyjemny, że spokojnie można ten przepis wsadzić w rubryczkę: Za godzinę będą znajomi, co robić?!

Przepis:

muffinki kokosowe
  • 150 g mąki
  • 70 g cukru
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 8 łyżek wiórków kokosowych
  • 2 jajka
  • 120 g stopionego masła
  • 50 ml soku z limonki/cytryny
  • skórka otarta z 2 limonek/cytryn

[Listonic]

Wykonanie również jest bajecznie proste, bo wystarczy tylko w jednym naczyniu pomieszać składniki suche, w drugim składniki mokre, a potem połączyć je ze sobą i przemieszać łyżką

Taką masę nakładamy do 2/3 wysokości foremki muffinkowej (wg przepisu wychodzi 7-8 babeczek, mnie wyszło pięknych 12) i pieczemy przez 20 minut w 180ºC - w termoobiegu wystarczy w 160ºC.

W międzyczasie można przygotować polewę z białej lub (jeśli ktoś tak jak ja nie znajdzie takiej w szufladzie) czarnej czekolady roztopionej w kąpieli wodnej. Już upieczone muffinki smarujemy czekoladą i posypujemy wiórkami kokosowymi.

babeczka kokosowa

Smacznego!



10 sie 2010

Cukinia

Absolutnie nie wierzę w cukinię.

W tym miesiącu, kiedy to tuż za płotkiem wyrosła ich cała kupa, próbowałam już cukinii smażonej, duszonej, pieczonej, grillowanej, a dzisiaj nawet włożonej jako główny składnik zapiekanki cukiniowej.

Nic. Cukinia nie ma smaku.

W duszonej potrawce z cukinii smak ma cebula i kiełbasa. W nadziewanej cukinii z piekarnika smak ma tylko mięso mielone. W cukinii grillowanej całych doznań dostarcza zwęglona przyprawa do grilla. A smażona cukinia mogłaby być równie dobrze bułką tartą z jajkiem. W dzisiejszej zapiekance z cukinią i ziemniakami (które swoją drogą zrobione wg przepisu były bardziej twarde i surowe niż jakkolwiek jadalne) jedyny smak można było odnaleźć w przypalonym serze.

I może moje kubki smakowe odpowiedzialne za odczuwanie smaku cukinii nigdy się nie wykształciły, albo być może nie potrafię tejże przyprawić tak, żeby wydobyć jej niepowtarzalny aromat, ale... Cukinia smakuje jak papier. Czasami posolony.